May 13, 2013
May 07, 2013
mother
It is a story of a woman, who was so frightened by loneliness that she devoured her son's life. She ate his body with calm and delight and hunger was even more burning.
You painful, suffering mother — dark and bitter light will soon reach bottom of your eyes.
April 19, 2013
it is a fairy tale about a little girl, who happened to partially woke up from a very long dream..
It is a fairy tale about a little girl, who happened to partially woke up from a very long dream, in the dark and mysterious place, on the border of day and night, where the light has not yet been separated from the dark. She could not move. Her body was heavy and cold as if it was enclosed in ice, or wrapped in an old, dense web. Hours passed and even years. The only things that visited her were the monsters from her dreams, thus she started to succumb to them. She no longer could bear loneliness, so she invited them to play with her flesh. Do you know them? They will torture your body until you will eventually start to like it. You are so alone, as much as I am.
April 15, 2013
I saw her..
I saw her naked and sleepy, lying under the tree, and also the dogs, getting closer and closer to her. They were tasting her slowly. Every time, their wet, black mouths were reaching even deeper into the night. I called them by name.
Widziałam ją nagą i senną, leżącą przy drzewie, i to, jak zbliżały się do niej psy. Smakowały ją powoli. Za każdym razem ich mokre, czarne pyski sięgały coraz głębiej w noc. Wołałam je po imieniu.
March 31, 2013
Notatki o sztuce, religii i miejscach zimnych (Brzesko, 1 kwietnia)
Gdy byłam dzieckiem fascynowały mnie rzeczy okrutne i złe. Stąd pierwsze, niewinne jeszcze eksperymenty na martwych ciałach zwierząt i na sobie samej. Okrucieństwo uobecniało również jeszcze jeden odruch, który dziś określiłabym jako pierwsze, najszczersze przejawy czułości wobec tego, co martwe, bezbronne i zranione. Zadawanie bólu, by potem wyzwolić w sobie potężną falę czułości miało w sobie coś z perwersji i nieświadomych erotycznych inicjacji. Pamiętam bardzo wyraźnie jak często wyobrażałam sobie różne bezbronne istoty, błąkające się po lasach, nagie, przerażone, z lśniącymi ranami w wielu miejscach na ciele. W tamtych rejonach mojej wyobraźni zawsze czyhało na nie jakieś zło, wcielające się najczęściej w zwierzęta, które przypominały raczej ogromne bestie, potrafiące znęcać się nad nimi całe noce. Ból mieszał się z przyjemnością i doprowadzał do szczytu rozkoszy, a w końcu do śmierci. Wszystko to było tajemnicą, którą nosiłam w głowie. Nie potrzebowałam zabaw z innymi, bo najwięcej rozrywki dostarczałam sobie sama. Pamiętam, gdy pewnego dnia latem, pod mostem na wsi, pozwoliłam pierwszy raz dotknąć się mężczyźnie. Nie dałam mu jednak skończyć, uciekłam do domu i w piwnicy zrobiłam to sobie sama kilka albo kilkanaście razy. Lubiłam mieć tajemnice, a schodzenie wieczorami do słabo oświetlonej piwnicy stało się bardzo szybko najważniejszą z nich. Erotyka. Myślałam, że jest to coś, co dane było odkryć jedynie mnie: jakaś forma robienia sobie krzywdy, którą trzeba ukrywać przed wszystkimi, jak przypadkowe zranienie kuchennym nożem, które potem również bardzo szybko stało się tajemnym rytuałem. Miałam wiele tajemnic. Ukryte życie w piwnicy dziadka, które prowadziło mnie coraz dalej, coraz głębiej, prosto w ciemność. Z tamtym okresem wiąże się wiele takich wspomnień. Nie o wszystkim gotowa jestem pisać. Mówiąc jednakże o tak istotnym elemencie w mojej fotografii, jakim jest krew, muszę odwołać się do dzieciństwa. To ono oswoiło mnie z widokiem krwi. Przypadkowego lub celowego zranienia swojego ciała nie kojarzyłam wtedy z bólem, ale z ciekawością. Lubiłam obserwować krew, przyklejać do zranionych miejsc liście albo gęsie pióra. Malować krwią. Myślę, że niewiele się dziś zmieniło. Wyprowadzam z ciała krew nie dlatego, że cierpię lub wołam o pomoc, nie mam też zamiaru odebrać sobie w ten sposób życia, ja po prostu staram się odkrywać i obserwować rzecz, która od zawsze fascynowała mnie najbardziej. Zaznaczam nią ważne miejsca i chwile, w których przeczuwam i szukam obecności, śladów, przebłysków czegoś niepojętego, świętego, boskiego pierwiastka. Jest wreszcie krew czymś tak intensywnym, żywym i erotycznym, że nie sposób o niej milczeć. Boję się jednak coraz częściej, że dotykając, a właściwie drążąc coś tak osobliwego napotkam na opór - nie tyle ze strony samej materii, co ze strony tych, którzy są odbiorcami moich fotografii. Krew niesie ze sobą zbyt mocno utrwalone skojarzenia, ja jednak wciąż mam nadzieję, że dłuższe obcowanie z moim światem wyobraźni, pozwoli choć przez chwilę oderwać się od tego jednowymiarowego, bolesnego znaczenia, które nie daje możliwości otworzenia się na znacznie rozleglejsze obszary poszukiwań.
March 29, 2013
latent (from my private diary)
Podejdź tu, proszę. Powiedz, czy za oknem jest już ciemno? Nie zapalaj światła, chciałabym porozmawiać.
Zauważyłeś, że ptaki zimują w tym roku dłużej niż zwykle? Zajmują cały pokój. Powoli brakuje powietrza. Nie potrafię przestać ich karmić. Są ciągle głodne, umierają.
Odkąd zaczęła się zima, śnią mi się rzeczy straszne i złe. Jestem w miejscu, do którego mnie zawsze przyprowadzają. Nie wiem, co mogę ci o nich powiedzieć. Wyglądają jak my, tylko w środku jest tak pusto, nie ma duszy. Budzę się zawsze wtedy, gdy to zauważam.
Budzę się i sprawdzam, czy jesteś, czy żyjesz. Masz przecież nowe serce, które będzie musiało żyć dłużej, niż moje: tych kilka chłodnych sekund.
Tak, oni zawsze pozwalają mi wracać. Muszę dbać o ptaki. Muszę pilnować okien. Nie zapalaj światła, chciałabym odpocząć.
kiedyś wrócą
jak ptaki
żywią się tym
co ukryte we mnie
February 23, 2013
February 20, 2013
LAURA MAKABRESKU
Na wschód od słońca i na zachód od księżyca
Wernisaż z grzanym winem: 22.02, godz. 20:00
Wystawa czynna: 22.02–07.04.2013, otwarte 24 h
ul. Koletek 12, Kraków
When I was little, my grandmother used to tell me stories about the Wolski Forest, especially about a place that people call Maidenly Rocks. I remember her telling me, repeatedly, not to go there alone. It is a place, she would warn, where night falls faster, and where all things dark and evil wake up from their dream. One day, grandmother told me about two little girls who had gone off in the direction of the rocks. They were never found. The story says that the girls happened upon the remains of wild animals in the forest, and that they slipped into the animals’ pelts as if they were dresses, and forever became part of that which is hidden. People see them sometimes, apparently, especially after dusk. Grandmother says that now they are quiet and gentle, just like the deer—although I’ve heard their cry, that plaintive keen, and followed it. At the end there was darkness. I gazed into it, and it gazed into me.
Gdy byłam mała, babka często opowiadała różne historie związane z Lasem Wolskim, a zwłaszcza z miejscem, które ludzie nazywają Panieńskimi Skałami. Pamiętam, jak wciąż powtarzała, żebym nie chodziła tam sama, bo to jest miejsce, gdzie noc zapada szybciej, a ze snu budzą się rzeczy ciemne i złe. Pewnego razu babka opowiedziała mi o dwóch dziewczynkach, które poszły w kierunku skał, a potem już nigdy ich nie odnaleziono. Historia mówi, że znalazły w lesie szczątki dzikich zwierząt i zaczęły się w nie przebierać niczym w sukienki, stając się już na zawsze częścią tego, co ukryte. Podobno ludzie czasami je widują, zwłaszcza po zmierzchu. Babka mówi, że są teraz ciche i łagodne jak sarny, ale ja słyszałam ich płacz i podążyłam za nim. Na końcu była ciemność: spoglądałam w nią, a ona spoglądała we mnie.
---
Laura Makabresku (ur. w 1987 r. w Brzesku)
Uprawia fotografię kreacyjną, przepełnioną symboliką i nastrojem baśni. Bliska nurtowi surrealizującemu buduje w swoich fotografiach metafory wizualne dotykające zagadnień erotyki i śmierci. Kondensuje baśń do kadru, tworząc niepokojące obrazy krainy istniejącej bez czasu, w której siły nadprzyrodzone mieszają się z realistycznym porządkiem świata. Kreowany przez Laurę świat oscyluje między dziewczęcą fantazją erotyczną i rozbuchanymi instynktami natury. Jej baśnie nie kończą się triumfem dobra nad złem. Kadr przedstawia zazwyczaj moment kulminacji w opowieści, chwilę zawieszenia akcji, kiedy historia narasta, ale kierunku jej rozwiązania nie można określić.
Artystka jest jedną z laureatek sekcji ShowOFF Miesiąca Fotografii w Krakowie w 2012 roku. Swoje fotografie publikowała m.in. w magazynach „Magpie”, „Atomica”, „Carne” czy „Impracabeza”. Współpracuje z Galerią i Fundacją F.A.I.T. w Krakowie. Mieszka i pracuje w Krakowie.
Galeria OFFence
Plenerowa galeria OFFence to wspólne przedsięwzięcie dewelopera Angel Wawel, który wybuduje przy ul. Koletek 12 kompleks apartamentów, oraz Fundacji Sztuk Wizualnych – organizatora festiwalu Miesiąc Fotografii w Krakowie.
Galeria dedykowana jest utalentowanym młodym artystom związanym z Krakowem.
Kuratorka: Magdalena Kownacka
Organizator: Fundacja Sztuk Wizualnych
Mecenas: Angel Wawel
February 16, 2013
February 10, 2013
list
Laboratorium czułości. Zło uchodzi powoli i cicho, wraz z ciepłą krwią. Zło trzeba było zamykać potem w butelkach z ciemnego szkła i chować do dębowej szafy, głęboko i na zawsze. Wszystko odbywało się w małym pokoju na poddaszu, gdzie było tylko jedno okno z widokiem na stare drzewo, na którym zawsze przesiadywały sroki, obserwując z daleka niespokojne, ale czułe gesty chłopca, które wykonywał cierpliwie nad ciałem siostry. Nie myśl o śmierci, gdy widzisz tu krew. Wiesz już, że wyprowadza ją z dziewczynki dobra i czuła ręka chłopca, która nie pozwoli podejść zbyt blisko ciemności. Teraz jest już spokojnie. Zapadła noc, krew stygnie na dnie trzech ciemnych butelek, powoli skrusza się z dłoni. Chłopiec pozwoli nam zasnąć, ale zanim to się stanie, jeszcze raz przywoła Laurę i dłońmi obudzi w nas zwierzęta. Zapadła noc, więc można się kochać. Zapadła noc, więc pokochaj mnie. Jestem dzikie zwierze, co pachnie krwią i kocha się zawsze ze strachem w oczach. Zapadła noc, więc w końcu i tutaj przyjdzie sen, przyjdziesz Ty. Teraz jeszcze trzeba czekać, więc opowiedz mi o tej komecie, na którą czekałam od tak dawna i która przybędzie pod koniec listopada. Wiedziałam, że się zjawi, rozciągając swoje blade ciało na ciemnym niebie, jak blizna pełna światła i mrozu. Czuję, że nadchodzą rzeczy straszne, a Ty znów będziesz musiał mnie przed nimi ochronić. Zbliża się zimno.











































